poniedziałek, 3 listopada 2014
Od Thalii CD Shayninga
Usłyszałam głos Shaya i pobiegłam do niego.
- Co? - spytałam i ziewnęłam.
Chyba nie był wstanie mi nic powiedział bo otwierał oczy w których ujrzałem kilka łez strachu.
Drżącymi łapami podał mi jakiś notes.
Zobaczyłam pierwsze zdanie.
Marvel ...
- Zara , Zara , Zara . - mruknęłam czytając kilkaset razy to samo -Marvel? Coś mi się kręci w głowie jakbym to słysza .. - urwałam zdanie i kaszlnęłam - Marvel? M-MARVEL?!
Jeszcze bardziej gorączkowo przerzucałam kartki aż ujrzałam sam koniec.
- N-nie .. - pisnęłam i puściłam notes - Proszę proszę proszę nie nie nie nie nie!!!
Przerzucałam tym razem z wyjątkową złością i nienawiścią kartki.
- Tu musi być coś jeszcze! - pisnęłam i zaczęłam oglądać książeczkę z różnych stron.
Nagle zatrzymałam się.
- C-Chyba wiem .. - mruknęłam i przełożyłam na pustą kartkę.
Poszłam nie odwracając się, do błota i włożyłam tam łapę.
Narysowałam na kartce jelenia biegnącego a za nim sokoła.
Obraz zaświecił się na niebiesko a następnie ujrzałam kolejne wersy na innych kartach. Na kilku z nich były obrazki przedstawiające dwa wilki albo jelenia i sokoła.
Shayning podszedł do mnie i wziął notes.
- Jak. ... -spojrzał na mnie pytająco.
Zaśmiałam się słabo.
- Pamiętam jak słyszałam ostatnie głosy rodziców: "Dziobek uciekaj ja to zrobię!" A A potem .. - błądziłem wzrokiem - P-Potem przez zobaczyła przed sobą błękitny obraz właśnie tego ..
<Shayoł? Brrak weny :/ A to będzie dalsza historia rodziców :D>
- Co? - spytałam i ziewnęłam.
Chyba nie był wstanie mi nic powiedział bo otwierał oczy w których ujrzałem kilka łez strachu.
Drżącymi łapami podał mi jakiś notes.
Zobaczyłam pierwsze zdanie.
Marvel ...
- Zara , Zara , Zara . - mruknęłam czytając kilkaset razy to samo -Marvel? Coś mi się kręci w głowie jakbym to słysza .. - urwałam zdanie i kaszlnęłam - Marvel? M-MARVEL?!
Jeszcze bardziej gorączkowo przerzucałam kartki aż ujrzałam sam koniec.
- N-nie .. - pisnęłam i puściłam notes - Proszę proszę proszę nie nie nie nie nie!!!
Przerzucałam tym razem z wyjątkową złością i nienawiścią kartki.
- Tu musi być coś jeszcze! - pisnęłam i zaczęłam oglądać książeczkę z różnych stron.
Nagle zatrzymałam się.
- C-Chyba wiem .. - mruknęłam i przełożyłam na pustą kartkę.
Poszłam nie odwracając się, do błota i włożyłam tam łapę.
Narysowałam na kartce jelenia biegnącego a za nim sokoła.
Obraz zaświecił się na niebiesko a następnie ujrzałam kolejne wersy na innych kartach. Na kilku z nich były obrazki przedstawiające dwa wilki albo jelenia i sokoła.
Shayning podszedł do mnie i wziął notes.
- Jak. ... -spojrzał na mnie pytająco.
Zaśmiałam się słabo.
- Pamiętam jak słyszałam ostatnie głosy rodziców: "Dziobek uciekaj ja to zrobię!" A A potem .. - błądziłem wzrokiem - P-Potem przez zobaczyła przed sobą błękitny obraz właśnie tego ..
<Shayoł? Brrak weny :/ A to będzie dalsza historia rodziców :D>
Od Shayninga "Notes"
Ostatnimi czasy, dawno nie odwiedzałem mojej kochanej rodziny w dalekim Szklanym Lesie. Postanowiłem, że dziś to zrobię. Kiedy miałem czas wolny od obowiązków czy innych pierdół, znalazłem osobne miejsce gdzie przystanąłem aby narysować krąg. Kiedy skończyłem gryzmolić błękitną smugą po ziemi, krąg rozbłysł dając znać, że jest gotowy do teleportacji. Powoli, a ostrożnie stanąłem po środku niego.
Teleportacja nastąpiła tak szybko, że zanim się spostrzegłem już byłem w Watasze Szklanego Lasu. Poznałem to od razu. Ludzkie chatki w których mieszkały wilki, porozsadzane po wszystkich terenach. Dzień był dzisiaj chmurny i wilgotny. Większość siedziała w rozwalonych domkach jednak pare wilków wybrało się dzisiaj na mały spacer. Niestety nie była to ani Malu, ani Coraline ani Sock... Trochę smutno było mi samemu przechadzać się po terenach. Jednak nie miałem zamiaru wyciągać ich na siłę z chatek. Postanowiłem, że sam się przejdę.
Miałem zamiar odwiedzić pewne miejsce, które mocno ugrzęzło mi w pamięci. I nie był to kanion, wąwóz w którym zginął mój przyszywany brat. Znaczy się ... on wciąż żyje, ale jako duch. Nie było to nawet pęknięte drzewo gdzie bawiliśmy się z Malu i Sockiem (czasem z Coraline). Nie były to nawet ruiny starej twierdzy Watahy Czarnej Krwi, starego wroga Szklanego Lasu, który dawno się wyniósł. Była to wielka szczelina w pewnym miejscu gdzie zostałem znaleziony.
Teleportacja nastąpiła tak szybko, że zanim się spostrzegłem już byłem w Watasze Szklanego Lasu. Poznałem to od razu. Ludzkie chatki w których mieszkały wilki, porozsadzane po wszystkich terenach. Dzień był dzisiaj chmurny i wilgotny. Większość siedziała w rozwalonych domkach jednak pare wilków wybrało się dzisiaj na mały spacer. Niestety nie była to ani Malu, ani Coraline ani Sock... Trochę smutno było mi samemu przechadzać się po terenach. Jednak nie miałem zamiaru wyciągać ich na siłę z chatek. Postanowiłem, że sam się przejdę.
Miałem zamiar odwiedzić pewne miejsce, które mocno ugrzęzło mi w pamięci. I nie był to kanion, wąwóz w którym zginął mój przyszywany brat. Znaczy się ... on wciąż żyje, ale jako duch. Nie było to nawet pęknięte drzewo gdzie bawiliśmy się z Malu i Sockiem (czasem z Coraline). Nie były to nawet ruiny starej twierdzy Watahy Czarnej Krwi, starego wroga Szklanego Lasu, który dawno się wyniósł. Była to wielka szczelina w pewnym miejscu gdzie zostałem znaleziony.
Dotarłem tam szybko. Znalazłem to miejsce. Zajrzałem w głąb czarnej dziury. Musiałem być bardzo mały, żeby się tam zmieścić kilka lat temu. Usiadłem wśród kamieni i przyglądałem się miejscu. Moja mama miała dobry gust. Wiedziała w jakim miejscu będę bezpieczny, Westchnąłem. Mama .... Chciałem odejść lecz zobaczyłem dziwne lśnienie w dole. Nie... To nie może być ... Sięgnąłem ostrożnie łapą w głąb.... Jest! Na poduszkach palców wyczułem dotyk szorstkiej skóry. Delikatnie wyjąłem przedmiot. To notes. Odziany w czarną skórę. Bardzo stary ale miały, mieścił się w obu dłoniach jak biografia Bossquea. Kartki miał pożółkłe i pachniał starzyzną. Oberwany skórzany pasek zamykał obie okładki. Byłem ciekawy co znajduje się w środku. Jednak wolałem zostawić treść do jaskini. Byłem ciekawy co taki stary artefakt robił w mojej szczenięcej norce?
<> <> <>
Powoli odpiąłem ledwo trzymający się skórzany pasek i rozwarłem delikatnie okładkę. Pierwsza strona była wyrwana do połowy ale dostrzegłem delikatny pyłowy napis:
Marvel "Dziobek" Wolfi (czt. Łolfi) Przedstawia ....
Kim jest ta Marvel? Wiem, że waderą... Ale kim...? Znalazłem dziennik obcej wadery! A co jeśli go szuka? Mimo wyrzutów sumienia przewróciłem kartkę. Pierwsze strony były wyrwane więc przekartkowałem to co z nich zostało aż znalazłem kaligraficzny wpis:
"Gdybym miała umrzeć, nie chciałabym kwiatów. Chciałabym aby na moim grobie rosło drzewo. Owocowe. Aby rosło, rosło wraz ze mną. Aby jego owoce były najsmaczniejsze na świecie. Byłoby częścią mnie ....
Dalej wpis był urwany. Nie wiedząc czemu wzruszyły mnie jej słowa. Musiała być cudowną waderą. Przekartkowałem pare innych wpisów. Zostawię je na później.
"Wyobraź sobie, że mieszkasz w wiosce gdzie wilki przez całe życie toczą głaz. Kiedy podczas swojej drogi napotykasz kamień, mniejszy od swojego. Czy porzucisz pierwszy, tylko po to aby sobie ulżyć?
Kartkowałem dalej. Jej wpisy były piękne, kwieciste jakby wiedziała z życia więcej niż bogowie. Byłem ciekawy jej ostatniego wpisu więc przeleciałem na koniec. To co zobaczyło, przeraziło mnie. Ostatnia strona była na wpół wyrwana. Na samym środku, dużymi koślawymi literami był napis. Jednak najbardziej zamurowała mnie technika słowa. Była wypisana krwią.
Spójrz w twarz swojego kata.
Zaraz...zaraz.... Marvel!?
- THALIA!
<Thalio? Potem się okaże, że nasza matka będzie animagiem dlatego to przezwisko dziobek xD >
Od Lien CD Katriny
Rozejrzałam się po jaskini, Dla wilka idealna- dla smoka za mała. Z westchnieniem ułożyłam się pod ścianą i postanowiłam, że zajmę się tym jutro...
~<>~
Gdy następnego dnia napełniłam smoczy brzuch, wzięłam się do roboty. Moim rykiem powiększałam najpierw wejście, a potem wnętrze. Gdy tylko skończyłam, zauważyłam, że przygląda mi się kilku członków, Najwyraźniej przyszli sprawdzić, co robi taki harmider. No cóż, trudno. Takie już życie i nic na to nie poradzisz.
Poleciałam na mały przegląd terenów, by sprawdzić, gdzie mieszkam i rozeznać się w sytuacji. Gdy wróciłam, zauważyłam, że przed moją powiększoną jaskinią siedzi Katrina. Zdumiona podeszłam do niej, cały czas jako smok.
- Co cię tu sprowadza?- zapytałam, zaintrygowana.
<<Katrina?? Nie mam weny. sorry>>
sobota, 1 listopada 2014
Od Katriny CD Lien
Wystąpiłam przed szereg wilków z pewną i poważną miną. Jednak kiedy stanęłam, wyraz mojej twarzy złagodniał.
- I znalazłaś to miejsce. Jestem Katrina, Alfa Watahy srebrzystego nieba. Te wszystkie wilki to nasza rodzina. Nie łączy nas krew, ale traktujemy siebie, jak by tak było. Możesz zostać z nami i stać się jej częścią. Wybór należy do ciebie.
Wadera uśmiechnęła się. Lubiłam patrzeć jak nowi cieszą się z tego, że znaleźli tu dom.
- O - oczywiście. Dziękuję. Nazywam się Lien.
- Na pewno chcesz wiedzieć gdzie zamieszkasz - odparłam. - Chodź za mną, znajdzie się coś dla ciebie - wilki przede mną i Lien rozstąpiły się, a my ruszyłyśmy w stronę jaskiń.
Lie rozglądała się oglądając tereny. Wszystko wprawiało ją w zachwyt. Śmiałyśmy się. Była teraz moją podopieczną jak wszystkie wilki które nowo dołączyły. Każdy nowy jest oprowadzany przez stałego członka watahy. Teraz wypadło na mnie. Nareszcie doszłyśmy do pasma jaskiń. Szukałam wzrokiem wolnej jaskini, aż znalazłam. Była prawie, że na końcu.
- Tam - podbiegłam do groty. Lien poszła za mną z zaciekawieniem spoglądając dalej i dalej. Ku jej zdziwieniu było tam jasno. W koncie w rogu kryształ dawał błękitne światło.
- To... To moja jaskinia? Mój dom?
- Tak. Rozgość się, ja będę w swojej jaskini. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, popytaj wilki, one wszystko ci powiedzą.
<Lien?>
- I znalazłaś to miejsce. Jestem Katrina, Alfa Watahy srebrzystego nieba. Te wszystkie wilki to nasza rodzina. Nie łączy nas krew, ale traktujemy siebie, jak by tak było. Możesz zostać z nami i stać się jej częścią. Wybór należy do ciebie.
Wadera uśmiechnęła się. Lubiłam patrzeć jak nowi cieszą się z tego, że znaleźli tu dom.
- O - oczywiście. Dziękuję. Nazywam się Lien.
- Na pewno chcesz wiedzieć gdzie zamieszkasz - odparłam. - Chodź za mną, znajdzie się coś dla ciebie - wilki przede mną i Lien rozstąpiły się, a my ruszyłyśmy w stronę jaskiń.
Lie rozglądała się oglądając tereny. Wszystko wprawiało ją w zachwyt. Śmiałyśmy się. Była teraz moją podopieczną jak wszystkie wilki które nowo dołączyły. Każdy nowy jest oprowadzany przez stałego członka watahy. Teraz wypadło na mnie. Nareszcie doszłyśmy do pasma jaskiń. Szukałam wzrokiem wolnej jaskini, aż znalazłam. Była prawie, że na końcu.
- Tam - podbiegłam do groty. Lien poszła za mną z zaciekawieniem spoglądając dalej i dalej. Ku jej zdziwieniu było tam jasno. W koncie w rogu kryształ dawał błękitne światło.
- To... To moja jaskinia? Mój dom?
- Tak. Rozgość się, ja będę w swojej jaskini. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, popytaj wilki, one wszystko ci powiedzą.
<Lien?>
Od Lien
Leciałam już trzeci dzień. Skrzydła mnie bolały, w żołądku burczało. Nie ma mowy! Teraz, to muszę się już zatrzymać na jakiś odpoczynek i posiłek.
Czym prędzej wylądowałam przy jakimś jeziorku w lesie. Ledwo się tam zmieściłam, ale zawsze coś. Napiłam się szybko i poszukałam czegoś do jedzenia. Ale jako, że smok budzi grozę wśród roślinożerców, musiałam sobie dziś odpuścić jedzenie. Z resztą, byłam zbyt zmęczona, aby polować. Zwinęłam się w kłębek i poszłam spać.
~<>~
Spałam do południa. Gdy tylko otwarłam oczy, ujrzałam wianuszek zaciekawionych i przerażonych wilków, które stały na obrzeżach polany i gapiły na mnie. Uniosłam łeb i westchnęłam. Takiej widowni nie da się ignorować. Zmieniłam się w wilka (co wywołało ogólne poruszenie) i podeszłam do nich.
- Witajcie... Szukam jakiegoś miejsca, gdzie będę mogła zamieszkać... Rozumiem, że należycie do jakiejś watahy?- spojrzałam na nich, zaciekawiona.
Wadera, ewidentnie alfa, wystąpiła przed szereg i odpowiedziała:
<Katarino?>
Czym prędzej wylądowałam przy jakimś jeziorku w lesie. Ledwo się tam zmieściłam, ale zawsze coś. Napiłam się szybko i poszukałam czegoś do jedzenia. Ale jako, że smok budzi grozę wśród roślinożerców, musiałam sobie dziś odpuścić jedzenie. Z resztą, byłam zbyt zmęczona, aby polować. Zwinęłam się w kłębek i poszłam spać.
~<>~
Spałam do południa. Gdy tylko otwarłam oczy, ujrzałam wianuszek zaciekawionych i przerażonych wilków, które stały na obrzeżach polany i gapiły na mnie. Uniosłam łeb i westchnęłam. Takiej widowni nie da się ignorować. Zmieniłam się w wilka (co wywołało ogólne poruszenie) i podeszłam do nich.
- Witajcie... Szukam jakiegoś miejsca, gdzie będę mogła zamieszkać... Rozumiem, że należycie do jakiejś watahy?- spojrzałam na nich, zaciekawiona.
Wadera, ewidentnie alfa, wystąpiła przed szereg i odpowiedziała:
<Katarino?>
piątek, 31 października 2014
Od Shayninga CD Kimmiego, i
Trochę nie rozumiałem o co chodziło z tym lustrem. Bo po jakiego grzyba przyprowadzał mnie aż tutaj?
- Tago prosił mnie abym wam to pokazał - wyjaśnił mistrz wyprzedzając moje pytanie. Zastanawiałem się co łączy mnie z sokołem? Mistrz nie wyjaśnił mi tego... Nagle w ścianie wytworzyło się widmowe przejście. Stał w nim biały wilk z rysą przez rubinowe oko. Wyraz twarzy miał zacięty i nie zbyt łagodny. Ku mojemu zdziwieniu ukłonił się.
- Mistrzu - wyszeptał - Noche Cię wzywa.
- Przepraszam na chwilę - mglista sylwetka wilka pstryknęła palcami. Znaleźliśmy się w innym pomieszczeniu. W bibliotece.
- Co ...? - wyszeptał Kimm. Wzruszyłem ramionami. Trzeba czekać aż mistrz wróci. Odruchowo sięgnąłem po pierwszą lepszą księgę. Była gruba, obdarta i bardzo stara. Dmuchnąłem aby usunąć warstwę kurzu. Moim oczom ukazał się kaligraficzny tytuł " Spis Magicznych Artefaktów Boskich". Pokazałem Kimmiemu księgę. Prychnął.
- Serio to przeczytasz?
Nie odpowiedziałem tylko zacząłem przewracać strony. Zatrzymałem się u Bossqua, gdyż ilustracja przedstawiająca zielony medalion przykuła moją uwagę. Porównałem zdjęcie z moim wisiorem. Identyczny. Chciałem sie dowiedzieć czegoś o używaniu magii lasu.Przeczytałem parę linijek jednak monotonne słowa znudziły mnie więc poleciałem dalej.Dotarłem do Opuesa. Przeglądałem spisy jego magicznych artefaktów. Nagle coś zwróciło mój wzrok. " Lustro Prawdy"
- Patrz - pokazałem stronice Kimmiemu jednak ten zignorował mnie. Ominąłem pare fragmentów:
(...) Magiczny wilk znający swoje wewnętrzne JA , tuż przy wejściu do otchłani śmierci (- Nie mogli napisać po prostu śmierci!? ) ostatkiem sił przybiera postać stworzenia bądź zjawiska które ujrzał w tafli magicznego szkła Opuesa. (...)
- Bla, bla bla - warknął mi Kimm obok ucha. - Ciekawią cię te pierdoły?
- Nie. - westchnąłem zamykając gwałtownie księgę. Odłożyłem ją na miejsce. Przejechałem palcem po regałach. W jednym kącie stała półka biblioteczna z 6-cioma regałami, a każdy rząd ksiąg był innego koloru. Sięgnąłem po zieloną. Była to mała książeczka mieszcząca się w obu dłoniach. Okładkę oplatały gęste pnącza bluszczu, a bojąc się ich tknąć, nie przeczytałem tytułu. Otworzyłem na byle jakiej stronie. Okazało się to być drzewo genealogiczne Bosque'a. Nie wiarygodne, że rodzina boga mieści aż 500 stron! Przewracałem je znudzony czytając monotonnie trudne imiona, patrząc na portrety zadumanych w sobie lalusiów przypominających zdeptane krzaki. Kiedy przejechałem na ostatnią stronę zatkało mnie.
Kimm Shiroli I (Bla bla...)
Lizzie (Bla, bla ...)
To były ostatnie imiona w książce. Portrety przedstawiały w ogóle nie podobnych Lizziego i Kimma. Dół ostatniej strony falował, gotowy zmienić się w każdej chwili. Odwróciłem się w stronę przyjaciół i machnąłem na przyjaciela łapą. Kiedy podszedł do mnie i zaglądnął w księgę, był zdziwiony, jednak nie dał tego po sobie poznać.
- A więc, Clear nie jest następczynią Bosque?
- Widocznie ma za mało twoich genów - pokiwałem z mądrością głową.
< Kimm? HALO RESZTA! PACZEĆ W LUSTRA BO IDZIEMY Z FABUŁĄ DO PRZODU! >
- Tago prosił mnie abym wam to pokazał - wyjaśnił mistrz wyprzedzając moje pytanie. Zastanawiałem się co łączy mnie z sokołem? Mistrz nie wyjaśnił mi tego... Nagle w ścianie wytworzyło się widmowe przejście. Stał w nim biały wilk z rysą przez rubinowe oko. Wyraz twarzy miał zacięty i nie zbyt łagodny. Ku mojemu zdziwieniu ukłonił się.
- Mistrzu - wyszeptał - Noche Cię wzywa.
- Przepraszam na chwilę - mglista sylwetka wilka pstryknęła palcami. Znaleźliśmy się w innym pomieszczeniu. W bibliotece.
- Co ...? - wyszeptał Kimm. Wzruszyłem ramionami. Trzeba czekać aż mistrz wróci. Odruchowo sięgnąłem po pierwszą lepszą księgę. Była gruba, obdarta i bardzo stara. Dmuchnąłem aby usunąć warstwę kurzu. Moim oczom ukazał się kaligraficzny tytuł " Spis Magicznych Artefaktów Boskich". Pokazałem Kimmiemu księgę. Prychnął.
- Serio to przeczytasz?
Nie odpowiedziałem tylko zacząłem przewracać strony. Zatrzymałem się u Bossqua, gdyż ilustracja przedstawiająca zielony medalion przykuła moją uwagę. Porównałem zdjęcie z moim wisiorem. Identyczny. Chciałem sie dowiedzieć czegoś o używaniu magii lasu.Przeczytałem parę linijek jednak monotonne słowa znudziły mnie więc poleciałem dalej.Dotarłem do Opuesa. Przeglądałem spisy jego magicznych artefaktów. Nagle coś zwróciło mój wzrok. " Lustro Prawdy"
- Patrz - pokazałem stronice Kimmiemu jednak ten zignorował mnie. Ominąłem pare fragmentów:
(...) Magiczny wilk znający swoje wewnętrzne JA , tuż przy wejściu do otchłani śmierci (- Nie mogli napisać po prostu śmierci!? ) ostatkiem sił przybiera postać stworzenia bądź zjawiska które ujrzał w tafli magicznego szkła Opuesa. (...)
- Bla, bla bla - warknął mi Kimm obok ucha. - Ciekawią cię te pierdoły?
- Nie. - westchnąłem zamykając gwałtownie księgę. Odłożyłem ją na miejsce. Przejechałem palcem po regałach. W jednym kącie stała półka biblioteczna z 6-cioma regałami, a każdy rząd ksiąg był innego koloru. Sięgnąłem po zieloną. Była to mała książeczka mieszcząca się w obu dłoniach. Okładkę oplatały gęste pnącza bluszczu, a bojąc się ich tknąć, nie przeczytałem tytułu. Otworzyłem na byle jakiej stronie. Okazało się to być drzewo genealogiczne Bosque'a. Nie wiarygodne, że rodzina boga mieści aż 500 stron! Przewracałem je znudzony czytając monotonnie trudne imiona, patrząc na portrety zadumanych w sobie lalusiów przypominających zdeptane krzaki. Kiedy przejechałem na ostatnią stronę zatkało mnie.
Kimm Shiroli I (Bla bla...)
Lizzie (Bla, bla ...)
To były ostatnie imiona w książce. Portrety przedstawiały w ogóle nie podobnych Lizziego i Kimma. Dół ostatniej strony falował, gotowy zmienić się w każdej chwili. Odwróciłem się w stronę przyjaciół i machnąłem na przyjaciela łapą. Kiedy podszedł do mnie i zaglądnął w księgę, był zdziwiony, jednak nie dał tego po sobie poznać.
- A więc, Clear nie jest następczynią Bosque?
- Widocznie ma za mało twoich genów - pokiwałem z mądrością głową.
< Kimm? HALO RESZTA! PACZEĆ W LUSTRA BO IDZIEMY Z FABUŁĄ DO PRZODU! >
Halloween'owy Event!
,, W noc Halloween strzeż się,
Amulet swój miej.
Gdy ducha zobaczysz to czym prędzej wiej.
I dynię pocałuj, bo dynia to znak,
Że Ty z duchami jesteś za pan brat! ''
,, Duchy, strzygi i upiory,
Dziś harcują, toczą spory.
Kogo to dziś upolują,
Komu figla zaserwują.
Duchów tych się trzeba bać,
Nie wiesz, co się może stać! ''
,, Z prastarych ksiąg znane
Wychodzą w tę noc,
By w Halloween wieczór
Zabawić się móc.
By jeszcze raz poczuć,
Co ciało i ruch,
By zmienić się w skórę
By wkraść się w czyjś duch.
Lecz z końcem wieczora,
Ty maskę swą włóż,
By nie dać się poznać,
Że zdrowy Twój duch! ''
,, Strachów i straszydeł bez liku -
Rozkudłana czarownica,
Wilk, wyjący do księżyca,
Diabeł, rodem aż z Tasmanii,
I Drakula z Transylwanii,
Wampir wielki jak kanapa,
Wielka Stopa, Czarna Łapa,
Wilkołaki z jednej paki,
I skrzeczące ryboptaki,
I paskudne trzy ropuchy,
I ryczące wściekłe duchy,
I straszydeł zastęp spory,
I potwory, i upiory,
I ziejące ogniem smoki
Oraz inne obiboki. ''
Tak przedstawiono w nie co śmieszny sposób Halloweenowy sposób na życie. Z okazji tego oto święta, robimy event oraz konkurs ważne od dnia dzisiejszego ( 31.10.2014r. ) do piątku za trzy tygodnie ( 21.11.2014r.).
Event
Polega on na Halloween'owej zabawie. Wszystkie wilki w watasze mogą straszyć się, opowiadać różne historie które mogą dziać się tylko 31 października. Do sklepu dodane będą przedmioty ( w baaardzo niskich cenach ), które możemy sobie przekazywać, zachować dla siebie lub okazać tym swoją sympatię do innych. W profilach naszych wilków pojawia się coś takiego jak ,, Event ''. Coś takiego, to nic innego jak liczba Halloween'owych przedmiotów zakupionych przez daną osobę. Na początku wszyscy mają po 2 przedmioty. Używajcie ich wyłącznie w dobrych celach!
Konkurs
...Na najstraszniejsze i najdłuższe opowiadanie!Macie do wyboru kilka następujących tematów:
Temat 1
Raz w roku, ta nadzwyczajna noc trwa cały czas. Wieczne ciemności przerażają wilki z Watahy srebrzystego nieba, toteż nikt nie wychodzi. Krążą legendy, że w Halloween budzą się starożytne monstra które straszą w każdym miejscu. Nie wierzysz w te,, bajeczki " więc decydujesz się na opuszczenie ciepłej jaskini i odnalezienie potworów. Historia okazuje się prawdą. Nad Watahę nadciąga Apokalipsa Potworów i jedynym sposobem na unicestwienie ich są magiczne cukierki, nafaszerowane specjalną trucizną ( dostępne również w sklepie ). Niestety masz ich tylko 7. Napisz jak z przyjaciółmi próbujesz zapobiec Apokalipsie ( jak walczysz ). Czy uda ci się powstrzymać potwory? Czy starczy ci słodyczy? Czy wyjdziecie z tego cali, czy też nie...
Temat 2
Przechadzając się wieczorem podczas pięknej pełni księżyca, słyszysz przerażający krzyk jednej w wader. Próbujesz namierzyć źródło dźwięku. Okazuje się, że głos dobiega z Mrocznego Lasu. Czy odważysz się wejść do środka? Jakie okropności cię tam czekają? W jakim stanie z niego wyjdziesz? Kim jest tajemnicza wadera, czy potrzebuje pomocy czy raczej ty będziesz jej potrzebował?
Temat 3
Podczas nocnego wypadu z przyjaciółmi napotykacie dziwne krwawe znaki na drzewach. Ciekawi, łaknący przygód wy zaczynacie podążać za śladami. Niespodziewanie trafiacie w dziwne miejsce w które jeszcze nigdy nie zwiedziliście. Okazuje się, że trafiliście na arenę gdzie aby przeżyć musicie pozabijać się nawzajem. Czy starczy ci odwagi? Czy dasz radę zabić własną rodzinę? Może znajdziecie inne wyjście?
Konkurs tak jak cały Event trwają ( jak wyżej wymienione ) do przyszłego piątku. Na zachętę napiszemy co otrzymacie w nagrodę za konkurs i udział w tym wydarzeniu. Informacja o wygranymi ukaże się na stronie 21.11.2014r., wraz z wiadomością na Howrse gdzie wyślemy ci losowe zdjęcie Halloween'owego zwierzaka (Nagroda za pierwsze miejsce) oraz formularz do wypełnienia.
Konkurs:
Event
Wszyscy członkowie watahy, którzy wzięli największy wkład w nasz Event z okazji tego święta, dostaną 15 zastawów Halloween Event + wybrany podstawowy przedmiot ze sklepu.
Jak na razie to wszystko i mamy nadzieję, że nagrodzimy wiele wilków. Jeżeli z okazji tego święta Event będzie bardzo popularny, zrobimy też na Gwiazdkę, Wielkanoc, itd. Pod główną treścią posta przedstawimy wilki zgłoszone do konkursu.
~ Dziękujemy bardzo,
Rada Watahy.
Wilki zgłoszone do konkursu:
- - Thalia
- -
- -
- -
- -
- -
- -
- -
- -
- -
- -
- -
- -
- -
- -
czwartek, 30 października 2014
Od Kimm'iego Cd. Shayninga
- Dobra starczy tego. Teraz ja. Bosque mnie tu wysłał. - Warknąłem. - Uczyłem Falvie pocisków!
Przepchnąłem Shay'a i dumnie stanąłem przed lustrem. Powoli formował się w nim kształt. Widziałem wszystko. Skrzydła, długie nogi, ogon, kły...

- Smok. - Wyszeptałem.
- Jesteś Waleczny, Pewny siebie i agresywny. Masz jednak kilka postaci. W tym i charaktery. Potrafisz być dobrym przywódcą i przyjacielem, ale masz swoje złe i twarde cechy...
Shay spojrzał na odbicie z zazdrością.
- Czemu on ma smoka a jakiegoś Dużego Kurczaka Który Lata? - Warknął. Po chwili skakaliśmy sobie do gardeł. Od kiedy miałem w krwi Blodspill mój charakter do przyjaciół uszedł zmianie.
<Shay? Sory, że krótkie...>
Przepchnąłem Shay'a i dumnie stanąłem przed lustrem. Powoli formował się w nim kształt. Widziałem wszystko. Skrzydła, długie nogi, ogon, kły...
- Smok. - Wyszeptałem.
- Jesteś Waleczny, Pewny siebie i agresywny. Masz jednak kilka postaci. W tym i charaktery. Potrafisz być dobrym przywódcą i przyjacielem, ale masz swoje złe i twarde cechy...
Shay spojrzał na odbicie z zazdrością.
- Czemu on ma smoka a jakiegoś Dużego Kurczaka Który Lata? - Warknął. Po chwili skakaliśmy sobie do gardeł. Od kiedy miałem w krwi Blodspill mój charakter do przyjaciół uszedł zmianie.
<Shay? Sory, że krótkie...>
Subskrybuj:
Posty (Atom)