piątek, 14 marca 2014

Od Lili CD Muzyka

    - Muzyk, to ty! - wrzasnęłam na całą jaskinię i podbiegłam do niego. Rzuciłam się na basiora. Na mojej twarzy malował się uśmiech. - Co ty tu robisz?
    - Zwiałem. Nie mogłem wytrzymać bez ciebie. - odparł również szczęśliwy.
   Sombra stała jak wryta, ale po dłuższej chwili milczenia wydusiła z siebie słowa.
    - Skąd wy się znacie? - zapytała zszokowana.
    - Mówiłam ci że miałam chłopaka i to właśnie on- powiedziałam podekscytowana merdając ogonem. -Poznaliśmy się kiedy tu szłam.
<Muzyk?Sombra?Ktoś inny?>

Od Anashelle CD Shyninga

   Nie mogłam w to uwierzyć. Naprawdę to zrobiłam! Pocałował go! Chociaż... W sumie to samo wyszło...
Trochę zawstydzona położyłam się na ziemi. Zasnęłam. Miałam dziwny sen. Dziwny, ale szczęśliwy.
   Siedziałam sobie z Shyningiem na łące obserwując ptaki. Nagle zza drzew wyłoniła się ciemna sylwetka wilka. Biegła w naszą stronę. Gdy była już niedaleko rozpoznałam w niej Janee... I tu sen się kończył.
   Obudziłam się w tym samym miejscu, w którym zasnęłam. Koło mnie leżał jeszcze Shyning. Przeciągnęłam się i spojrzałam w taflę jeziora. Przeglądnęłam się w nim jak w lustrze, jednak po chwili zamiast mojego odbicia widziałam tam znak, który wyrysowałam w ziemi gdy wzywałam siostrę. Czułam, że ma to jakieś znaczenie, przynajmniej dla mnie, ale postanowiłam nikomu o tym nie mówić. Przynajmniej na razie.
   Usłyszałam ziewanie. Odwróciłam się. Shyning był już na nogach. Właściwie to cała wataha, nie tylko z wilkami budziła się do życia.
    - Jak minęła noc? - zapytałam przyjaźnie Shyninga, który w trzech susach był już przy mnie.
<Shyning? Pasowało? Nie przywaliłam >

czwartek, 13 marca 2014

Od Kolosa

   Poszedłem nad jezioro, by ochłonąć od wczorajszego dnia. Gdy popatrzyłem w odbicie, zamiast mnie widziałem coś. Nie wilka. Coś. Raczej demono-wilka. Nagle obok mnie wyrosło inne odbicie.
Uśmiechnąłem się do niej.
    -Wiesz... - powiedziała wilczyca cicho. - Czy podoba ci się ta wataha?
   Popatrzyłem na nią.
    -Tak Tu jest przynajmniej nie jak w moim prawdziwym domu.
<Katrina?>

Od Muzyka

   Biegałem po lesie słuchając piosenek na słuchawkach. Nagle wpadłem na jakąś czerwono-czarną wadere.
    - Hej! Bez obrazy ale wyglądasz jak hipster...
    - Spoko! Lubię jak mnie nazywają hipsterem. Jestem Muzyk i szukam Watahy.
    - Jestem Sombra. Jestem Alfą watahy dołączysz?
    - Pewa. - Powiedziałem i poprawiłem bryle. Pobiegliśmy do jaskini gdy nagle zobaczyłem ją. Moją jedną.
    - Lili!
<Lili?>

Od Thalii

   Nie lubiłam świata poza watahą. Dużo tam wilków których chcą zapolować na takie dziwadła jak ja.
Nagle zza krzaków wyłonił się feniks. Popatrzyłam na niego z pogardą.
    -Czego się gapisz?! To wszystko wasza wina, że muszę nosić w sobie tą okropną bestie! - warknęłam na ptaka. Ale od razu zrobiło mi się go żal - Przepraszam... Po prostu jestem trochę wstrząśnięta - powiedziałam, ale znów pomyślałam, że jestem rąbnięta. O dziwo ptak mi odpowiedział! A mianowicie tak:
    -"Nie obrażać mnie! Jestem feniksem ! I nikt nie ma prawa mnie obrażać!".
    -Ekhem, czy ty do mnie mówisz? - zrobiłam na niego wielkie oczy -Może ja faktycznie jestem rąbnięta!?
    -Foch forever -parsknął feniks tym razem nie w moich myślach- Jestem fenomaroforeverfochmen skrót Feni.
    - J-ja jestem T-Thalia.
   Chciałam o coś jeszcze zapytać, ale nagle zza tego samego krzaka wybiegła Amy.
    -Ha! Mam cię ty zasuszona kuropatwo! - krzyknęła na Fena.
    -Nie! - pisnęłam -To jest Fen, nie jedz go!
    -Posłuchaj tej dziewoi! - machnął ognistym skrzydłem na mnie.
    -O-On gada!
<Amy?>

Nowy basior!


Oto nowy członek watahy - Muzyk! Serdecznie witamy!

Od Shyninga CD Anashelle

   Miałem dziwny sen. Śnił mi się Jack, który próbuje zamordować Sombrę, atakuje nas przy pomocy 12 smoków, zabija Lionela i nie wiadomo co jeszcze. Obudziłem się z krzykiem. To nie był sen. To była jawa. Wyszedłem z jaskini. Czyste powietrze dobrze mi zrobi. Napotkałem wzrok Anishelle, która stała nad dziwnym kręgiem wyrysowanym na ziemi. Uśmiechnęła się do mnie.
    - Shyning, to jest Janee, moja siostra - szepnęła.
    - Gdzie? - zapytałem równie cicho, jednak trochę zdezorientowany. Zabrała szybko kryształ, co spowodowało zniknięcie pięcioramiennej gwiazdy. Wtuliła się we mnie. Objąłem ją łapą i zapatrzyliśmy się w pełnię księżyca. To była jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Bałem się trochę zdradzić co do niej czuje. Jak by zareagowała? Nagle ni stąd, ni zowąd, nasze pyski się przybliżyły....

<Anashelle? Tylko nie przywal mi w pysk jak Sombra Kimmiemu xd>

środa, 12 marca 2014

Od Charlie CD Lionela

   Pocałowałam go.
    - Chyba bym tego nie zrobiła gdybyś na mnie nie zasługiwał. - Lion wpatrywał się we mnie. Chyba zrobiłam na nim wrażenie. Zakochałam się w nim.
    - Popływamy? - Zapytałam po chwili ciszy.
    - Pewnie! - Powiedział rozradowany Lion. Wskoczyliśmy do wody i pływaliśmy cały czas. Nagle zobaczyłam, że coś nad nami leci. Przyjrzałam się. Smoki.
    - Lion! Nurkuj!
    - Co...?
    - Szybko! - Zanurzyliśmy się w wodzie. Jeden smok się spojrzał na miejsce gdzie przed chwilą byłam.
    - Lion... Biegnij po Sombrę.
<Lionel? Sombra?>

Od Lionela CD Charlie

   Pobiegłem się spytać Katriny od razu, gdy poleciła mi to Amy. Znalazłem ją dosyć szybko. A tak właściwie to ją i Kolosa, nowego. Rozmawiali sobie jak gdyby nigdy nic. To było dziwne, ale nie poczułem się specjalnie źle. Byłem tylko trochę rozczarowany. Ale cóż, Katrina jest kogo innego. Było mi okropnie źle i miałem ochotę zapaść się pod ziemię. W mojej byłej rodzinie na jednej z wędrówek spotkałem piękną wilczycę. Oczywiście od razu mną wzgardziła. Było mi potem mniej więcej tak jak po tym.
   Wycofałem się chyłkiem i odbiegłem. Biegłem dosyć długo i byłem już męczony, kiedy wpadłem na Charlie. Porozmawialiśmy chwilę. Po paru sekundach przetarłem oczy i zobaczyłem ją normalnie, nie jak przez szybę. Byłą uderzająco piękna. Zrobiłem się cały czerwony. Moim żywiołem są kolory ale nie wiedziałem, że tak umiem. Jej głos, jej ruchy, wszystko było nową nutą mojego życia. Wtuliła się we mnie. Myślałem, że padnę i nie powstanę. Ale co mnie zdziwiło, przytuliłem ją. Chyba jej się to spodobało, bo się nie odsunęła. Z kolei ja odsunąłem się lekko i spojrzałem w jej piękne zielone oczy, które niczym łodyga najpiękniejszego kwiatu na planecie, podtrzymywały mnie na duchu.
 - Jesteś najpiękniejszą wilczycą na świecie. Śliczniejsza od ludzi i wader. Od wszystkich.
 Uśmiechnęła się. Jej uśmiech oczarował mnie. I tak na nią patrzyłem jak zahipnotyzowany, a ona na mnie. I tak staliśmy w milczeniu. W końcu pogłaskałem ją po łbie i westchnąłem.
 - Nie zasługuję na ciebie. A ty nie zasługujesz na to, abym zniszczył ci życie.
   Byłem ciekaw co odpowie. Jak dla mnie to była szczera prawda, ale dla niej może było inaczej...

<Charlie?> 

Od Charlie

  Biegłam dumnym krokiem, gdy nagle wpadł na mnie Lionel. Był roztrzęsiony.
    - Wybacz! Przepraszam! - Mówił przez łzy.
    - Lion, co jest?
    - Bo ja nie robiłem tego specjalnie!Ja przypadkiem!
    - Czekaj,czekaj. Choć tam wytlumaczysz mi wszystko powoli ok?
    - Okej. - Powiedział Lion i poszedł ze mną nad jezioro. Wytłumaczył mi wszystko. Wciąż płakał. Było mi go żal. Wtuliłam się w niego. Spojrzał na mnie zdziwiony, ale po chwili sam się do mnie przytulił. Nagle powiedział:
<Lionel?>